Kiedyś to było…

25 lat! Ćwierć wieku, a człowiek czuje jakby to było wczoraj. Dzisiaj pojęcie giełdy samochodowej praktycznie nie istnieje, ale w latach 90. właśnie tak kupowało się samochody. Tłumy, ostre negocjacje, samochody na widok których człowiek dostawał wypieków i sączący się z głośników perlisty głos pani Grażynki, która jak maszyna czyta kolejne ogłoszenia…

Tak pracują czarodzieje!

Nie jestem blacharzem, chociaż szpachlą bawiłem się wiele razy. Czasami usunąłem samodzielnie jakąś wgniotkę i na tym koniec. Historie o skasowanych samochodach, które po kilku dniach znowu pachną nowością zna chyba każdy. Nie wiem, czy ten człowiek robi to dobrze, ale mi opadła szczęka. Jeśli ogląda to jakiś fachowiec, niech napisze co się na tym…

Bugatti Veyron – jak powstawało dzieło sztuki

Produkcja masowa to armia robotów, zwinne ręce pracowników na linii montażowej i kolejne numery nadwozia wyjeżdżające przez bramę fabryki. Są jednak auta, których się nie produkuje. One są rzeźbione, tworzone ręcznie, budowane pod konkretne oczekiwania pojedynczych i wyjątkowo wymagających klientów. Tak jak Bugatti Veyron.

Hołek, Subaru i Rajd Polski

Widziałem na żywo wiele rajdówek, ale Subaru Impreza, którym jeździli Colin McRae i Krzysztof Hołowczyc to chyba najpiękniejsze, najwścieklejsze i najbardziej niesamowite auto rajdowe, jakie stworzono w czasach nowożytnych (Grupa B to starożytność). Najlepiej widać to na zdjęciach Marcina Kwiatkowskiego. Dzisiaj po asfaltach już się tak nie jeździ…

Ciężka praca na torze w Słomczynie

Dawno temu, w czasach, gdy na torze w Słomczynie było trochę więcej szutru niż dzisiaj, lubiliśmy pojechać tam na zdjęcia i pojeździć nieco szybciej niż zazwyczaj. Ja z toru zawsze zjeżdżałem uśmiechnięty od ucha do ucha a operatorzy kamer… zmęczeni i wyjątkowo brudni. Wygrzebałem w czeluściach dysku kilka ujęć. Przyznaję, było fajnie. Takie testowanie samochodów…

DTM – cholernie męski sport

Niektórzy twierdzą, że dzisiejszy sport samochodowy jest trochę… zniewieściały a wyczynowe auta bardziej przypominają komputery na kołach niż piekielne bestie, nad którymi potrafią zapanować nieliczni i najwybitniejsi. Coś w tym rzeczywiście jest. Wystarczy zobaczyć, jak 30 lat temu wyglądały wyścigi serii DTM. Minęły trzy dekady a te ujęcia wciąż wciskają w fotel.